Publikacja Jana Tomasza Grossa wywołała -jak się tego można było spodziewać- liczne kontrowersje wśród obserwatorów tej tematyki, a co chyba ważniejsze także wśród naukowców.
Nawet przy pobieżnej lekturze publikacji uderza niemal brak przypisów, a o tych odsyłających do źródeł nie wspominając. Już samo to, wymaga postawienia znaczącego znaku zapytania przy omawianiu naukowości tego tekstu. Jego lektura upewniła mnie już całkowicie, że nie jest to książka naukowa z dziedziny historii. Takie bowiem prace sporządza się z wykorzystaniem warsztatu metodologicznego historyka. Praca Grossa nie posiada takich znamion.
Sam Gross o swoim eseju, bo chyba tak należy nazywać "Złote żniwa", mówi w wywiadzie udzielonym dla PAP. Prof. Gross powiedział w wywiadzie: "Liczbowo opowiedzieć to zjawisko jest bardzo trudno. Trzeba przestać uważać, że historia jest to coś co trzeba ująć w liczbę. Tak nie jest, nie musimy tego robić", słowa te bardzo mnie zaskoczyły w ustach kogoś kto jest przedstawiany opinii publicznej jako "profesor historii". Gross analizuje w swej publikacji zjawisko i jednocześnie odmawia rzetelnego opisu jego zakresu i rozmiaru. Każde mi to przypuszczać, że "Złote żniwa" pozostają jedynie supozycją, mającą na celu w sposób właśnie ogólny, przypisać całej zbiorowości wiejskiej w Polsce tego okresu najgorsze intencje i haniebne zachowania.
Ciekawa w tym kontekście wydaje się wypowiedź profesora Ireneusza Krzemińskiego, który omawiając publikację Grossa dla PAPu, podkreślił, że tą tematyką zajęli się przed laty badacze z Centrum Badania Holocaustu przy PAN. Co jak sądzę miało wskazać, gdzie według Profesora należy poszukiwać informacji naukowych dotyczących tej problematyki. Krzemiński, zwrócił uwagę na dość oczywistą prawdę, że opisywane przez Grossa cechy ludzkie i zachowania nie mają nic wspólnego z polskością, ale z ułomną naturą ludzką. Publikacja Grossa przez jego licznych entuzjastów, jest odczytywana jako właśnie krytyka polskości, rzekomo związaną z antysemityzmem.
Najważniejszym stwierdzeniem prof. Krzemińskiego było określenie jego publikacji jako działalności pisarskiej a nie naukowej. Co powinno nieco uspokoić polskiego czytelnika, pisarstwo bowiem rządzi się zupełnie innymi regułami niż praca naukowa. Największym i niewybaczalnym błędem, bo po prostu nieprawdą, byłoby przedstawianie tego pisarstwa jako pracy naukowej. A także, przedstawianie Jana Tomasza Grossa jako profesora historii, którym przecież nie jest.
Komentarze (0)